Nowa sztuka Doroty Masłowskiej wystawiana w TR Warszawa od razu po premierze stała się przebojem. Opowiadający o sytuacji we współczesnej Polsce i o jej nieuregulowanych wciąż relacjach z Niemcami utwór co chwilę wzbudza wśród publiczności salwy śmiechu. Premiera sztuki miała miejsce w Berlinie na festiwalu „Digging deep and getting dirty”, i mam wrażenie, że właśnie do publiczności Niemieckiej jest adresowana. Przedstawione w dramacie warstwy społeczne są przerysowane; tam, gdzie brakuje sensu, pojawia się absurd. Można nim wytłumaczyć wszystko: niespójność, oderwanie od rzeczywistości, fragmentaryczność. W dodatku, co najgorsze, przedstawiony przez Masłowską portret Polski wydaje się nieaktualny. Kompleks zachodu i niechęć Polaków do własnego kraju przemijają wraz z poprawiającą się sytuacją gospodarczą. Zaś prześlizgujące się po powierzchni zjawisk media są bolączką całego świata.


