Rumunia nie przestaje zaskakiwać. Podczas spaceru po prawosławnym cmentarzu zostałem zaczepiony przez około czterdziestoletnią kobietę, całą ubraną na czarno.
— To dla mojego dziadka — powiedziała wręczając mi niewielki pakunek.
Nauczony siedmiomiesięcznym doświadczeniem nie wyciągnąłem po niego rąk, przeczuwając, że skończy się to prośbą o pieniądze. Zauważyłem jednak, że na wierzchu znajdował się wielki precel z sezamem.
— To dla mojego dziadka — powtórzyła podsuwając mi torbę.
Spojrzałem na moją rumuńską koleżankę szukając wsparcia. Ona zdawała się wiedzieć o co chodzi: uśmiechnęła się i chciała wziąć pakunek od kobiety.
— Dziękujemy bardzo…!
— Nie — przerwała jej kobieta. — To musi wziąć chłopak.
Spojrzałem jej w oczy i odebrałem torbę. Uśmiechnęła się i wymieniliśmy dziękujące skinienia głowy.
W torbie znalazłem jabłko, dwa precle (w Rumunii pełną one rolę drożdżówek), kawałek domowej roboty ciasta, dwa plastry brydzy, ogórka, gotowane jajko.
Pomană to wciąż kultywowana rumuńska tradycja związana z pochówkiem zmarłych. Po polsku powiedzielibyśmy „stypa”, jednak ma ona tutaj zupełnie inny wymiar. Przez kilka tygodni po śmierci bliskiej osoby rodzina przychodząc na cmentarz przynosi paczki dla zmarłego które przekazuje obcym ludziom.
Więcej zdjęć znajdziecie na stronie galerii.

Sie wkopałeś… To teraz musisz znaleźć dziadka i mu przekazać.
piękne. pamiętam zaskoczenie, jak pierwszy raz zobaczyłam Chińczyków, zbierających z ołtarza po nabożeństwie żałobnym do reklamówek owoce i jedzenie. wierzą, że liczy się intencja, bóstwa zjadają ile chcą w czasie modłów, reszta jest pobłogosławiona i dla ludzi. ale tutaj jest jeszcze więcej z daru.
Rumuni są ogólnie zaskoczeni, że u nas jest wszystko takie… proste. Trochę nam tego zazdroszczą, tej (jak to sami nazwali) „stylowości”.
Że niby czego nam zazdroszczą? To niezwykłe, bo to my powinniśmy im zazdrościć, bo swój szacunek okazują w tak niebanalny sposób. Nie spodziewałem się, że w Rumunii jest taka tradycja.
według nich te rytuały są nieco… wiejskie ;d pogrzeb ponoć trwa dwa razy dłużej niż u nas, wszystkiemu towarzyszy szopka i brodaci faceci. tak mówią ;)