A two-minutes long presentation I made for an Erasmus polish-lithuanian dinner in Bucharest. Enjoy!
Ten wpis został opublikowany środa, 21 Kwiecień 2010 o 08:22 i jest zaszufladkowany do kategorii Erasmus, Polska, in english, keynote. Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzezkanał RSS 2.0.
Możesz dodać odpowiedź lub trackback ze swojej strony.
fantastyczne. ja ostatnio spotkałam dziewczynę, która miała zrobić zajęcia z romantyzmu dla erasmusowych i chińskich cudzoziemców, uczących się polskiego na naszym wydziale. przygotowała głównie Świteziankę i… ćwiczenie, żeby wyszukiwać cechy ballady. zamurowało mnie. próbowałam ją na szybko przekonać, żeby może raczej interaktywnie coś z nowego sposobu pojmowania ludowości, mody, designu, pawilonu EXPO, nie tylko w Polsce… że jeśli koniecznie w drugiej części martyrologia, to może przez pryzmat dyskursu medialnego ostatnich tygodni, który mogli śledzić, ale niekoniecznie rozumieć… ale nie jestem pewna, że dała się przekonać…
człowiek rozumie ile znaczy dobra prezentacja dopiero gdy sam wynudzi się na kilku kiepskich ;d ja po prostu zawsze staram się zakładać, że słuchacz ma dla minimalną część swojej uwagi i to ja muszę go zachęcić do słuchania/patrzenia w ekran. brrr! :)
Behold the power of keynote ;)
behold!
fantastyczne. ja ostatnio spotkałam dziewczynę, która miała zrobić zajęcia z romantyzmu dla erasmusowych i chińskich cudzoziemców, uczących się polskiego na naszym wydziale. przygotowała głównie Świteziankę i… ćwiczenie, żeby wyszukiwać cechy ballady. zamurowało mnie. próbowałam ją na szybko przekonać, żeby może raczej interaktywnie coś z nowego sposobu pojmowania ludowości, mody, designu, pawilonu EXPO, nie tylko w Polsce… że jeśli koniecznie w drugiej części martyrologia, to może przez pryzmat dyskursu medialnego ostatnich tygodni, który mogli śledzić, ale niekoniecznie rozumieć… ale nie jestem pewna, że dała się przekonać…
człowiek rozumie ile znaczy dobra prezentacja dopiero gdy sam wynudzi się na kilku kiepskich ;d ja po prostu zawsze staram się zakładać, że słuchacz ma dla minimalną część swojej uwagi i to ja muszę go zachęcić do słuchania/patrzenia w ekran. brrr! :)