<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mosiejczuk</title>
	<atom:link href="http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mosiejczuk.pl</link>
	<description>artes liberales, romanistyka, artcore, wu ef en, kompilacja, cannes, enh, wojciech, erasmus, rumunia</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 Aug 2010 18:26:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Moja pierwsza strona główna</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1387</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1387#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 08:23:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[portfolio]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[dworzec]]></category>
		<category><![CDATA[galeria]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta.pl]]></category>
		<category><![CDATA[okładka]]></category>
		<category><![CDATA[pkp]]></category>
		<category><![CDATA[wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[zachodni]]></category>
		<category><![CDATA[zdjecia]]></category>
		<category><![CDATA[zdjecia.mosiejczuk.pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1387</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href="http://zdjecia.mosiejczuk.pl/08%20SIERPIEŃ/2010-08-06%20Dworzec%20Zachodni/?id=IMG_3825.jpg"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/Zrzut-ekranu-2010-08-07-godz.-10.10.50.png" alt="" title="Zrzut ekranu 2010-08-07 (godz. 10.10.50)" width="450" height="201" class="aligncenter size-full wp-image-1388" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1387</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W sprawie krzyża</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1372</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1372#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 00:01:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[notka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1372</guid>
		<description><![CDATA[Niemalże równo rok po bitwie pod KDT wyrósł nam nowy konflikt zbrojny pomiędzy prawem a grupą obywateli. Znów zbędny, znów podsycany przez polityków. Czy ktokolwiek może wynieść z tego jakiekolwiek korzyści? Czy można zbić polityczny bądź religijny kapitał na rozhisteryzowanym tłumie? Można za to postawić rząd w niezwykle trudnej i delikatnej sytuacji odwracając uwagę mediów od dyskusji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=1372"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/krzyż.png" alt="" title="krzyż" width="450" height="266" class="aligncenter size-full wp-image-1375" /></a></p>
<p>Niemalże równo rok po bitwie pod KDT wyrósł nam nowy konflikt zbrojny pomiędzy prawem a grupą obywateli. Znów zbędny, znów podsycany przez polityków. Czy ktokolwiek może wynieść z tego jakiekolwiek korzyści? Czy można zbić polityczny bądź religijny kapitał na rozhisteryzowanym tłumie? Można za to postawić rząd w niezwykle trudnej i delikatnej sytuacji odwracając uwagę mediów od dyskusji na ważniejsze tematy.<span id="more-1372"></span></p>
<p>&#8222;Kiedyś ludzie walczyli z komuną, krzyż symbolizował dla nich wyzwolenie. A dziś mam wrażenie, że coś się pozmieniało w mentalności Polaków, to znaczy dla wielu stał się on raczej symbolem zniewolenia&#8221; — powiedział w wywiadzie telewizyjnym ksiądz Rafał Kowalski. Dużo w tym racji. O ile dwadzieścia lat temu otwarte wyznawanie katolicyzmu oznaczało bycie w opozycji do panującej władzy (podobnie jak słuchanie rocka czy noszenie oporników), o tyle dziś próba mariażu religii oraz instytucji państwowych (jak kancelaria prezydenta, Sejm, ale też np. szkoła) jest oznaką przywiązania do minionej epoki. Nie politycznej, lecz mentalnej.</p>
<p>Polska dwudziestego pierwszego wieku jest państwem świeckim. Gwarantują to odpowiednie zapisy w konstytucji uchwalonej w 1997 roku przez rząd SLD a zatwierdzonej w powszechnym referendum, w którym ponad 52,7% głosujących było &#8222;za&#8221;. </p>
<p>Niestety dziś grupka religijnych fanatyków sabotuje publiczną uroczystość i neguje rozdział państwa i kościoła. Tym samym wyzywa katolickich księży i odmawia im dostępu do ustawionego przez harcerzy krzyża.</p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/satanisci.png" alt="" title="satanisci" width="450" height="300" class="aligncenter size-full wp-image-1377" /></p>
<p>Decyzja o pozostawieniu krzyża przed pałacem z powodu protestów nie jest oznaką słabości państwa. Bardzo łatwo byłoby przeprowadzić uroczystość zgodnie z planem a winę za przelaną krew zrzucić na PiS. Pamiętać jednak trzeba, że w pierwszym rzędzie oddzielającym skandujący tłum od krzyża nie było ani jednego policjanta — zastąpili ich ubrani w lekkie mundury strażnicy miejscy. Władze miasta nie chciały prowokować ludzi, traktować ich jak potencjalnych przestępców. Jak się okazało niesłusznie — skandujący zaczęli wyrywać barierki i walczyć ze strażnikami, rzucać butelki z wodą i tłuczone szkło. Podążając za zarzutami rzucanymi dziś w mediach &#8222;silne państwo&#8221; oznaczałoby stłumienie rozruchów przez oddziały policji. Zepchnięcie tłumu do bocznych uliczek za pomocą oddziałów prewencji, które jak wiadomo, &#8222;nigdy nie łamią szyku&#8221;. Łatwo sobie wyobrazić, co działoby się pod pałacem w kolejnych dniach — coraz więcej krzyży, coraz więcej fanatyków.</p>
<p>Uniknięto rozlewu krwi, błędem moim zdaniem byłoby jednak renegocjowanie przyszłości krzyża. Zawarto wiążące porozumienie, zgodnie z prawem krzyż musi teren przed pałacem opuścić. Tablica upamiętniająca (oprócz pomnika na Powązkach i grobowca na Wawelu) powstanie w stosownym czasie i w stosownym miejscu. Polska nie może być szantażowana przez grupkę fanatyków religijnych, nie można jednak nazywać anarchią chęci uniknięcia walk ulicznych.</p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/bojka.png" alt="" title="bojka" width="450" height="239" class="aligncenter size-full wp-image-1378" /></p>
<p>Jeśli protestujący w obronie krzyża obecną władzę wyzywają od &#8222;morderców&#8221;, &#8222;żydów&#8221; i &#8222;komunistów&#8221; a księży od &#8222;czerwonych ubeków&#8221; i &#8222;zdrajców&#8221;, to jakich wartości oni tak naprawdę bronią? Uderza mnie ich hipokryzja: obrażają innych ludzi na czym świat stoi w walce o&#8230; tolerancję. Wyśmiewają paradę równości próbując narzucić Polakom krzyż przed pałacem prezydenckim. Zgadzam się w stu procentach z Magdaleną Środą mówiącą że &#8222;źle się dzieje, gdy mniejszość narzuca coś większości&#8221;.</p>
<p>Dzieje się tam coś o wiele gorszego — już podczas kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński siał w ludziach brak zaufania do elementarnych instytucji demokratycznych. Jeśli ludzie czują się okradani i oszukiwani we własnym domu nie dziwne jest, że będą posuwać się do radykalnych czynów. Problem w tym, że jest to wróg urojony. Ludzie broniący krzyża uzurpują sobie prawo to bycia tą &#8222;prawdziwą Polską&#8221; — do decydowania, kto kraj rozkrada, a kto jest godny noszenia orła na czapeczce.</p>
<p>Mam za złe największej partii opozycyjnej wmówienie części narodu że ostatnie lata to porażka Polski. Mam głęboki żal za to, że obracają sukcesy wszystkich Polaków w pył mówiąc, że wskutek najnowszej polityki zostaniemy na kagańcu Rosji. Za sianie podziałów. &#8222;Jeśli Komorowski usunie ten krzyż to będzie jasne kim jest.&#8221; Szantaż moralny przeniósł się z sejmu na Krakowskie Przedmieście.</p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/kdt2.png" alt="" title="kdt2" width="450" height="253" class="aligncenter size-full wp-image-1380" /></p>
<p>Podobnie jak przy bitwie o KDT sprzed roku PiS staje po stronie osób łamiących prawo. Wtedy chodziło o nielegalne zajmowanie terenu mimo wypowiedzianej umowy najmu, teraz — o symbole religijne pod pałacem prezydenckim. PiS się radykalizuje zbijając polityczny kapitał na współczuciu &#8222;pokrzywdzonym&#8221;.</p>
<p>Najbardziej rozczarowująca jest jednak nie postawa fanatyków religijnych czy partii opozycyjnych (PiS krytykujący PO, SLD krytykujące jednych i drugich) lecz autorytetów kościelnych, których, jak się okazało, nie ma. Oskarżam polski kościół katolicki o brak reakcji. Tłum pod pałacem prezydenckim powoływał się na jego wartości, mniej więcej w tym samym czasie gdy w kościele św. Anny ksiądz Henryk Maleck mówił, że &#8222;Kościół nie jest temu winien.&#8221; Żądam, aby władze kościelne odpowiedziały dając obrońcom krzyża mandat mówienia w imieniu polskich katolików lub ostatecznie go im odbierając. Umywanie rąk od odpowiedzialności to pogański zwyczaj &#8211; dość już milczenia gdy podziały na tle religijnym podważają podstawy polskiej demokracji.</p>
<p><i>Więcej zdjęć z dzisiejszych protestów znajdziecie w <a href="http://zdjecia.mosiejczuk.pl/08%20SIERPIEŃ/2010-08-03%20Palac%20Prezydencki/">galerii</a>.</i></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1372</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Berlin-Warszawa Express</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1353</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1353#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 21:59:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[notka]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1353</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko zaczyna się o piątej trzydzieści. Nie. Zaczyna się wcześniej. Zaczyna się o północy, gdy w Radio Maryja rozbrzmiewać zaczyna “Bogurodzica”, i gdy ja wciąż walczę z przedwyjazdowymi obowiązkami. Początek kończy się o drugiej. A potem wszystko zaczyna się jeszcze raz. O piątej trzydzieści jestem tak niewyspany, jak tylko można to sobie wyobrazić. Sklejają mi się powieki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center>
<a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=1353"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/08/berlin-warszawa.png" alt="" title="berlin-warszawa express" width="450" height="245" class="aligncenter size-full wp-image-1361" /></a></p>
<p>Wszystko zaczyna się o piątej trzydzieści.</p>
<p>Nie. Zaczyna się wcześniej. Zaczyna się o północy, gdy w Radio Maryja rozbrzmiewać zaczyna “Bogurodzica”, i gdy ja wciąż walczę z przedwyjazdowymi obowiązkami. Początek kończy się o drugiej. A potem wszystko zaczyna się jeszcze raz.<span id="more-1353"></span> </p>
<p>O piątej trzydzieści jestem tak niewyspany, jak tylko można to sobie wyobrazić. Sklejają mi się powieki, gałki oczne próbują za wszelką cenę zbadać moje brwi, a całość sprawia wrażenie, jakby ktoś obficie posypał ją piaskiem. W takim oto stanie zmuszony jestem wyłączyć rozbrzmiałą nagle muzykę, potem zwykły budzik. W końcu, głosem równie zaspanym jak cały ja, na nogi stawia mnie moja matula. Myję się, ubieram, jem kanapki. Kończę pakowanie (towarzyszy mi silne uczucie, że czegoś zapomniałem) i wylatuję z domu. Walizka w ręku i plecak ochraniający od tyłu moje serce. Spóźniony o 10 minut. Jak zwykle, kurna.</p>
<p>Na dworzec dojeżdżam zahaczając o bankomat. Bardzo wyjątkowy bankomat. Bankomat na placu Zawiszy: w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od mojego kochanego liceum. Niestety, kwadrans przed siódmą to zbyt wcześnie, by spotkać młodszych znajomych. Trudno. Może to i lepiej &#8211; jeszcze bym się rozkleił. Albo by mnie pogonili.</p>
<p>Na dworcu jak zwykle ciepło i pachnąco od kebabów. Nabywam gazetę o najbardziej narodowym tytule, by szpanować przed Niemcami. Na peronie sporo ludzi, zapowiedź pociągu po polsku, rosyjsku, niemiecku i angielsku. Innego pociągu. Szpanuję przed Niemcami czytając gazetę. W końcu na peron wjeżdża Berlin-Warszawa Express. Wsiadam do wagonu nr 267.<Br><br />
Właśnie przeczytałem jeszcze raz listę rzeczy, o których wyjaśnienie mnie prosiłaś, dlatego cofnę się nieco w czasie&#8230; Do 22 września.</p>
<p>Dzwoni do mnie znajomy. Zwyczajny znajomy zwyczajnie dzwoni. Nie odzywał się od jakiegoś czasu. Jednak w końcu się odzywa. Mówi mi, że jest wolne miejsce na warsztatach filmowych w Berlinie. Dodaje, że za darmo. Pyta, czy chcę jechać. I dorzuca, że muszę dać odpowiedź do wieczora. Moja mama z gracją Aresene Lupina kryje głęboko swój entuzjazm. “Nie. I jeśli chcesz utrzymywać ze mną przyjazne stosunki to nigdy więcej nie poruszaj tego tematu.” Niemniej udaje mi się ją jakoś przekonać. Oddzwaniam, jadę.</p>
<p>Wsiadam do wagonu nr 267 w Berlin-Warszawa Express stojącym na stacji Warszawa Centralna o 7.22. 267 czyli 10B w systemie dziesiątkowym i 413 w systemie ósemkowym. Warto zapisać. Być może te cyfry zmienią kiedyś moje życie. A może cudze. Niemniej, mogą się jeszcze przydać. <Br><br />
W pociągu głównie czytam i oglądam krótkie filmy. Takie tam 5h 40 minut. Zawirowania są jedynie na początku, gdy pragnę podzielić ze światem moim odkryciem dot. zmienności krajobrazu za oknem. Opracowana przeze mnie teoria (wyrażona w bardzo bezpośredni sposób) zostaje skonfrontowana z teorią względności Einsteina, przy której moja teoria wypada bardzo blado. Przestaję spoglądać za okno. Przed Poznaniem pociąg łapie zadyszkę i musimy zrobić przerwę. Widocznie piętnaście minut mu wystarcza, bo w końcu ruszamy dalej.</p>
<p>Pod koniec podróży ogarnia mnie lekka panika. Oto mam wylądować sam w obcym mieście, mając ze sobą jedynie garść zebranych informacji o trasie, którą mam przebyć środkami transportu miejskiego, plan centrum (średnio przydatny podczas podróży na przedmieścia) i zero znajomych ze sobą, którzy mogliby mi pomóc w krytycznej sytuacji. Niemniej ściskam pośladki i decyduję się działać dalej. Pomaga mi w tym wiara, że znajomi czekają na mnie w Warszawie.  Wysiadam na Ostbahnhof. Idę na sąsiedni peron, by w automacie kupić sobie bilet na S-Bahn na Alexanderplatz. Bezduszna maszyna okazuje się mówić po polsku lepiej niż pani w okienku kasowym. Z biletem dobowym przechodzę się na platformę, z której odjeżdżała linia S7. Dwa przystanki (po drodze pierwszy mój poza granicą kanar) i Alexanderplatz. Wysiadam, idę do galerii handlowej. Niestety nie mają iPoda, po którego tam poszedłem. “Zwei woche” &#8211; każą mi czekać. “Auf wiedersehen” odrzekam i robię coś, co Ci kiedyś opowiem. Kiedyś. Może. Dzieci będą ze mnie dumne pewnego dnia. Wracając do S-Bahn przechodzę przez cały plac. W oczy rzuca się wielka fontanna, ogrodzona dwumetrową kratą przez robotników. Pomiędzy kratą a obiektem restauracji posiadówkę robi sobie grupka punków. Punków sztuk około piętnastu. Przerażający widok. Częsty w Berlinie. </p>
<p>S-Bahn do Friedriegestrasse, później U-Bahn U6 aż do końca linii, na Alt-Tegel. Potem spacerek. Na miejscu, mimo iż spóźniony pięć minut, jestem pierwszy. Zagaduję do organizatora. Francuz. Cieszy się, że znam francuski. To Frédéric. Koło niego siedzi dziewczyna-o-dziwnej-fryzurze. To Joana. Dostaję klucz do pokoju, jestem sprowadzany na dół, gdzie tenże się znajduje. Ponoć najlepszy pokój w całym budynku. Niezły nawet, serio. </p>
<p>(koniec części pierwszej, zasypiam nad klawiaturą)</p>
<p><i>W poprzednim odcinku: Wojtek walczy z przeciwnościami losu próbując dostać się na przedmieścia Berlina, po drodze pokonuje dwa smoki i przegania stado dziewic.</i></p>
<p>Rozpakowuję się, wypytując Francuza o szczegóły pobytu. Do pomieszczenia wpada uśmiechnięty chłopak. Polak, tak wygląda. Wita się, przedstawia, a po “Charles” objawia się jako Karol z Warszawy. Od dwóch tygodni pracuje dla Stowarzyszenia Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej i już dostał delegację. Nieźle. Po kilku minutach przychodzi po nas Joana. Każe nam iść na górę, z resztą grupy spotkamy się w miejscu, w którym przeprowadzane będą warsztaty. Zbieramy się, idziemy. W połowie drogi na górę wracam się, zostawiam komputer. I tak mam wyczerpaną baterię. Przed wejściem czeka na nas Frédéric i kilka nieznanych mi osób. Przedstawiają się: Tina, Elisa, Mutz, Bianka. Mutz to nie imię, tylko pseudonim operacyjny. Tak naprawdę to rodzice nazwali go Mathias. Wsiadamy do autobusu i jedziemy trzy przystanki. Przechodzimy na inny przystanek, czekamy na 124. Nawiązuję pierwsze kontakty, uczę się, że Niemcy nie przykładają wielkiej wagi do języków obcych. Angielski w ich wykonaniu to już wiele. Tymczasem Joana dzwoni przez komórkę. Nagle zaczyna machać ręką, co zwraca uwagę piętnastoosobowej grupki ciemnoskórych skejtów. Przechodzą przez jezdnię, zbliżają się do nas. Zaczynam się bać. Nagle zaczynają się okrzyki: “Salut !” &#8211; to nasi. Delegacja francuska. Wygląda jak żywcem wyjęta z “Gangsta`s Paradise” &#8211; szerokie spodnie, dresowe bluzy z kapturami i żel lub dready na głowie. Po chwili bezczelnego wpatrywania się zauważam, że nie wszyscy są czarni. Ale białych nie ma. Co najwyżej Algierczycy o bardzo ciemnej karnacji. Przedstawiają mi się, są bardzo zdziwieni, że znam francuski. Będą się tak dziwić jeszcze wiele razy tego dnia. I następnego również.</p>
<p>Po kilku minutach nadjeżdża 124. Wsiadamy, pokazujemy kierowcy skasowany bilet. Mutz opowiada, jak to łatwo jest pokazać mu cokolwiek i dzięki temu jechać za darmo. Jedziemy do Wittenau. Stamtąd przechodzimy kilkaset metrów do domu kultury, w którym mamy mieć zajęcia. Po drodze mijamy śmieszny placyk z pomnikiem zgodnego małżeństwa i kolejny Saturn (do zapamiętania: wpaść tu jeszcze przed wyjazdem i sprawdzić, czy nie mają iPoda). Na miejscu wita nas starszy mężczyzna, cieszy się na wiadomość, że ja i Karol jesteśmy z Polski, częstuje nas łamanym “cień-do-bhy”, odpowiadamy uśmiechem. Po zaczyna witać całą grupę po francusku, jednak ewidentnie brakuje mu słów: kończy zdanie po angielsku. Przenosimy się na salę warsztatową. Siadamy wokół stołu, czeka nas krótki wstęp. Okazuje się, że połowa delegacji francuskiej nie rozumie angielskiego. Tłumaczy im ich opiekun. Po wstępie zostajemy zaproszeni do szwedzkiego stołu. Pełno na nim napojów (w tym wspaniałe soki w szklanych, litrowych butelkach), ciast, ciasteczek i owoców. Nie śmiąc odmówić, częstujemy się. </p>
<p>Rozmawiam z jednym ze starszych przedstawicieli rodu Franków. Mój rozmówca okazuje się być nauczycielem historii. Dowiaduję się, że cała delegacja z kraju Camembert to jedna klasa z podparyskiego liceum zawodowego. Informatycznego. Ani jednej dziewczyny. Sami komputerowcy, w dodatku o niezbyt tęgich minach.<Br><br />
Na ratunek przybywają przedstawicielki płci pięknej z Poznania. Zmęczone, z plecakami. Studentki trzeciego i piątego roku filmoznawstwa na UAM. Sztuk cztery. Tylko jedna z nich zna francuski, jeszcze jedna umie się dogadać po niemiecku. Pomagam im się rozgościć, rozmawiamy trochę. W końcu zostajemy poproszeni o powrót do ławek, dostajemy polecenie zaprezentowania się sobie. Zaczynają francuzi. Dostrzegam zależność: im groźniej dana osoba wygląda, tym ciszej mówi. I mniej wyraźnie. I mniej pewnie. Teraz wszyscy zdają się być przestraszeni, ich kaptury nie są w stanie zapewnić im ochrony przed publicznym wystąpieniem.<Br><br />
W końcu ruszamy dalej: kierujemy się do Jugendgaestehaus, naszego hostelu, by zjeść obiad. Obowiązuje nas system francusko-niemiecki, a więc dwa duże posiłki: koło południa i wieczorem. Na miejscu od trzydziestoletniej francuski dowiadujemy się, że dla niej 19.30 to bardzo wczesna pora na obiad. Jemy kaszę kus kus z czymś w rodzaju gulaszu zrobionego z kurczaka, do tego marchewka z groszkiem. Wdaję się w dyskusję z nauczycielem historii o studenckich manifestacjach końca lat sześćdziesiątych.</p>
<p>Po obiedzie schodzimy na dół, do świetlicy. Tam oglądamy filmy stworzone na poprzednich warsztatach (rok temu organizowane były w Polsce). Są&#8230; smutne. Momentami niezrozumiałe, jednak przeważnie smutne. Traktujące o śmierci, tęsknocie, wojnie. Aż dziw bierze, że zrobiła je grupa nasto- i dwudziestoparolatków. Następnie przechodzimy do tematu muru berlińskiego. Czym dla nas jest, co według nas zmienił jego upadek. Później następuje integracja. Mamy się dobrać w międzynarodowe pary i z dziesięciominutowej rozmowy wyłowić pięć faktów o rozmówcy, które zaprezentujemy reszcie grupy. Trafił mi się Aurelien, dziewiętnastoletni chłopak urodzony w Vitry, który po zdaniu matury zamierza studiować języki programowania. Językoznawca na językoznawcę trafił. Kilka par się prezentuje, Francuzi wypadają kiepsko. Mają problemy z pamięcią, wysłowienie się po angielsku to dla nich katorga. W końcu idę ja i Aurelien. On zaczyna. Zauważam, że trzęsą mu się ręce, więc nie poprawiam go w kwestii mojego wieku, kierunku, na jakim jestem na studiach i ilości mojego rodzeństwa. Potem następuje moja kolej. Ku uciesze gawiedzi wymawiam niewyraźnie nazwę miejscowości, w której mieszka mój partner, co wywołuje salwę śmiechu. Delegacja francuska uznaje, że ich kolega pochodzi z “Vitrine”. </p>
<p>Po zakończeniu wszystkich prezentacji wypytuję organizatorów, czy w budynku jest internet. Dowiaduję się, że owszem, choć nie bezprzewodowy. Muszę wziąć odpowiedni kabelek i podpiąć się z komputerem do internetowego gniazdka w jednej ze ścian świetlicy. Lecę po komputer, po drodze wpadam do pokoju nr 8, od Florenta pożyczam stosowny kabelek. Na szczęście to informatycy, żaden z nich nie rusza się bez takich rzeczy w żadną podróż. Siadam w świetlicy, podpinam się do internetu. Dostaję spóźnioną wiadomość od koleżanki, odpisuję jej, że z chęcią pójdę z nią na zajęcia z tańca towarzyskiego nawet, jeśli nie zaliczą mi wf. Po chwili objawia swoją obecność, odpisuję jej, że przygotuję dla niej monolog. Kończę pisać wiadomość do mojej mamy, żegnam się i lecę do mojego pokoju. Tam siadam z komputerem na łóżku i zaczynam pisać monolog. Piszę, po trzydziestu minutach postanawiam przerobić wszystkie czasowniki na czas teraźniejszy. W końcu zaczynają mi się kleić oczy. Kończę pisać, chowam komputer, idę się umyć. Wracam, zdejmuję z siebie spodnie, skarpetki i koszulę, i odkrywam, że zapomniałem wziąć ze sobą piżamy. Jak zwykle. Nie wiem, czemu nigdy przed wyjazdem nie myślę o tym, aby ją spakować. Kładę się więc do łóżka w samych majtkach, jest zimno, więc kołdra przykrywa mnie po szyję. Odliczam od dziesięciu w dół, przy siedmiu urywa mi się film.<br />
<i>2007-10-06</i></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1353</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Les scénarios de Jean-Pierre et Luc Dardenne</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1328</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1328#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 22:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[en français]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1328</guid>
		<description><![CDATA[Les deux réalisateurs belges ont conquis le monde du cinéma artistique avec leur films pleines d’émotions et de la sensibilité sociale. Ils ont gagné deux Palmes d’or au festival de Cannes et plusieurs autres prix importants partout dans le monde. Dans ce texte j’ai l’intention de présenter les principes de leur création à la base [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/06/dardenne-bros_jpg_595x325_crop_upscale_q851.jpg" alt="" title="dardenne-bros_jpg_595x325_crop_upscale_q85" width="450" height="246" class="aligncenter size-full wp-image-1333" /></p>
<p>Les deux réalisateurs belges ont conquis le monde du cinéma artistique avec leur films pleines d’émotions et de la sensibilité sociale. Ils ont gagné deux Palmes d’or au festival de Cannes et plusieurs autres prix importants partout dans le monde. Dans ce texte j’ai l’intention de présenter les principes de leur création à la base de leur derniers films: <em>l’Enfant</em> (2005) et Le <em>Silence de Lorna</em> (2008). Les deux ont étés présentés à Cannes où <em>l’Enfant</em> a été attribué la Palme d’or et <em>Le Silence de Lorna</em> a gagné le prix pour le meilleur scénario.<span id="more-1328"></span></p>
<h3>La création en deux</h3>
<p>	Grandis à Seraing en Liège les frères ont eu l&#8217;occasion de s’habituer au milieu postindustriel. Jean-Pierre a fait les études en art dramatique, pendant que son frère, trois ans plus jeune,  a étudié la philosophie. Cette combinaison très pratique pour le métier du metteur en scène les a poussé à tourner des films. Ils ont commencé la carrière avec plusieurs documentaires portants sur les problèmes de leur communauté locale. </p>
<p>	À un certain point ils ont remarqué qu’ils interviennent dans l’histoire racontée. Ils régissaient les héros de leur films, bien qu’ils soient des vrais personnes. C’est ainsi que les frères Dardenne ont décidé de pousser leur création encore plus loin et d’écrire leur propre scénario en passant vers le fiction. </p>
<p>	Leur style d’écriture et de la mise en scène qui est assez proche du cinéma documentaire. Ce qui semble être le résultat de leur techniques d’auparavant est en réalité l’effet d’une décision prise par les frères après une longue discussion. Luc Dardenne a écrit dans son journal que „une chose est certaine: des petits budgets et de la simplicité partout (l’histoire, le décor, les costumes, la lumière, l’équipe, les acteurs).”</p>
<p>	Sur le plateau, ils partagent les taches. L’un surveille les comédiens et l’équipe technique,  l’autre regarde le moniteur. Quand ils achèvent la première prise, ils la regardent les deux. Puisque dans leur films il y a des très longues séquences, le rythme de l’action devient très important. Après quelques scènes ils changent des rôles.</p>
<p>	Demandés s’ils ne préfèrent créer tout seuls, ils répondent qu’ils ne savent pas comment on tourne des films sans aide de son frère. Parallèlement, la plupart d’autres réalisateurs ne sait pas comment c’est de créer en deux. Même si c’est seulement un des frères qui parle lors d’un interview, il utilise presque toujours le pluriel. </p>
<h3>Les classes sociales</h3>
<p>	Les frères Dardenne, comme Ken Loach ou Mike Leigh, sont des représentants du cinéma <em>social renouvelé</em>. Bien que ce mouvement ne ait pas été codifié, il est assez facile de démontrer quelques zones d’intérêt communes à tous les réalisateurs: <em>les marges sociales</em>.</p>
<p>	Les héros de <em>L’Enfant</em> sont des petits tricheurs qui vivent d’un jour à l’autre. Ils volent, mendient et échappent à la police. Pourtant, ils ne sont pas des méchants. Ils jouent ensemble, ils rient et ils s’aiment, bien que leur amour ne soit pas trop fort. Pourquoi ils ne suivent pas des normes moraux? Les réalisateurs n’essaient pas de justifier les actions de leurs héros. Sont-ils des étourneaux? Ou peut-être c’est la faute de l’école? Bruno cherche au collège des jeunes collaborateurs pour ses futurs vols. Le cercle vicieux ne s’arrête pas.</p>
<p>	Le film présente tout une gamme des criminels qui vivent et „travaillent” dans des petites villes en Belgique: des <em>pickpockets</em>, des simples voleurs, cambrioleurs, receleurs (et receleuses!), maîtres-chanteurs et enfin des trafiqueurs d’êtres humaines. L’audience peut être stupéfiée de découvrir ce monde. Cependant, la liste s’allonge encore dans le <em>Silence de Lorna</em>: des immigrés illégaux, des toxicomanes et leur dealeurs, des assassins, des femmes qui ont fait l’avortement soit des mafiosos en sens générale. Mais les frères Dardenne ne veulent pas parler de la misère du monde d’aujourd’hui. Ils présentent des personnages vraisemblants avec leur propres problèmes. Personne n’est présenté comme soit bon soit méchant. </p>
<p>	Les réalisateurs restent attentifs aux changements qui se déroulent dans la société.  Comme certaines autres films de frères Dardenne, Le <em>Silence de Lorna</em> touche le problème d’immigration. Mais cette fois-ci elle est différente de celle de l’après-guerre dont ils ont parlé dans leur documentaires. Auparavant il s’agissait d’abord des ouvriers qui étaient venus pour travailler à l’usine. Ils s’adaptaient vite à la vie dans la nouvelle ville. Maintenant les immigrants se sentent beaucoup plus exclus, il leur est facile de se mêler du monde criminel. Les réalisateurs en sont conscients. </p>
<h3>La continuité spatiotemporelle</h3>
<p>	Ce qui saute aux yeux en lisant les scénarios des frères Dardenne c’est qu’ils ne respectent pas des règles des trois unités ni de la continuité spatiotemporelle. Ils accélèrent le rythme de l’action, où – au contraire – ils le rendent presque naturel quand ils le veulent. L’histoire cesse d’être la plus importante, les émotions et les caractères prennent sa place. On apprend des événements presque par hasard; quelques mots nous suggèrent ce qui s’est passé dans le monde présenté. Le spectateur ne peut jamais être sûr de ce qu’il pense des héros. Les réalisateurs ne se sentent pas obligés de tout montrer ni de tout expliquer. Ils sont toujours un pas en avance par rapport à l’audience.</p>
<p>	C’est dans Le <em>Silence de Lorna</em> que les réalisateurs font des plus grands sauts dans le temps et l’espace. Dans une des premières scènes du film Lorna revient chez elle pour un raison indéterminé. Quand elle y arrive on apprend que Claudy lui avait téléphoné en demandant l’aide parce que la police était arrivée. Bien que tout les personnages dans le film étaient conscients de ce qui se passaient, les réalisateurs cachèrent cette information pour la révéler plus tard. Ce qui est important ce n’est pas le moment où Lorna <em>apprend</em> que Claudy a besoin d’aide, mais le fait qu’il a triché pour l’amener à l’appartement.</p>
<p>	De même, au début du film Lorna fixe un rendez-vous avec le gérant d’une banque parce qu’elle „va être Belge” et elle sera capable de prendre un prêt. Pourtant, quelques scènes plus tard, elle montre ses papiers belges au Sokol. Les spectateurs n’apprennent jamais quand ni comment les a-t-elle obtenues. Les réalisateurs sont très sélectifs quand il s’agit de partager des informations avec l’audience.</p>
<p>	Un exemple extreme de cette manière c’est la mort de Claudy dans le même film. Dans une scène il rit avec la héroïne au centre-ville, dans la suivante elle met ses affaires dans un sac en plastic – il est déjà mort. Puisque rien n’a annoncé sa disparition on est aussi surpris que Lorna.</p>
<p>	De l’autre côté, les deux films abondent en scènes réalisées sans coupures où le temps coule naturellement et qui sont présentées de façon presque documentaire. La scène où Lorna aide Claudy à fermer la porte au dealeur des drogues est composée de plusieurs lignes de dialogue, d’une bataille et enfin d’une scène d’amour entre les héros. Tout cela est présenté dans son rythme naturel. De même, dans <em>l’Enfant</em> la séquence de la vente d’un bébé a été réalisé dans une seule prise de quelques minutes de longueur. </p>
<p>	L&#8217;expérience des frères Dardenne dans le cinéma documentaire explique leur intérêt à raconter certains événements sans interférer. Lors des répétitions avant le tournage les réalisateurs surveillent le rythme de l’action beaucoup plus que les lignes exactes des dialogues. C’est là qu’ils voient l’émotion et non pas dans le texte redit mot à mot.   </p>
<h3>Les principes de la dramaturgie</h3>
<p>	Les principes de la dramaturgie ont été établies pour la première fois par Aristote dans sa <em>Poétique</em>. Cet œuvre, bien qu’écrit au IVe siècle avant J.-C., reste toujours valable et sert de base non seulement pour les dramaturges, mais aussi pour les scénaristes contemporains. Presque tout les méthodes de l’écriture des scénarios s’y référent. Pourtant, Jean-Pierre et Luc Dardenne sont très sélectifs quand il s’agit de l&#8217;obéissance aux règles établies par le philosophe.</p>
<p>	Non seulement les frères Dardenne rompent avec la continuité spatiotemporelle, ils commencent leur films au milieu de l’action. Moins le spectateur sait sur les héros, plus il est intéressé au début. Les films manquent l’exposition traditionnelle, ils suivent plutôt la règle de Cecil B. de Mille: „The way to make a film is to begin with an earthquake and work up to a climax&#8221;. C’est pourquoi <em>l’Enfant</em> commence avec la scène où Sonia sort de l’hôpital et cherche Bruno dans la ville. Le spectateur ne sait pas qui sont-ils ni si Bruno est le père du bébé. On l’apprend beaucoup plus tard. De même, le <em>Silence de Lorna</em> est ouvert avec la scène dans la banque où Lorna dépend de l’argent sur sa compte et revient chez elle en presque ignorant son collocateur. Le spectateur peut se sentir perdu – il ne sait rien sur les caractères.  On doit deviner qui sont les héros principales à la base des situations presque casuels, des dialogues quotidiens. </p>
<p>	Bien que dans les films on peut observer plusieurs <em>arcs des caractères</em>, il est difficile de démontrer des conflits particuliers qui seraient des axes de l’histoire. Par contre, les scénarios <em>abondent</em> en tournants, les unités de base de la dramaturgie. Ils sont introduits de façon aléatoire, comme dans le monde réel, sans respecter le schéma conventionnel utilisé dans le cinéma  commercial.  </p>
<p>	De même les fins n’apportent pas de catharsis: pour certains spectateurs les films semblent être coupés presque par hasard (notamment <em>l’Enfant</em>). Dans le <em>Silence de Lorna</em> les réalisateurs terminent son œuvre après avoir signalisé aux spectateurs un nouveau problème. Les frères sont bien sur conscients de la théorie de la dramaturgie (Jean-Pierre a étudié l’art dramatique), mais ils s’en servent comme d’une guide, le réalisme et vraisemblance occupant toujours le premier lieu.</p>
<h3>Sommaire</h3>
<p>	Jean-Pierre Dardenne et Luc Dardenne sont des artistes du <em>cinéma d’auteur</em>. Avec leur scénarios ils n’essaient pas de plaire aux spectateurs: ils présentent le monde comme ils le voient, plein de cruauté et des gens perdus dans la société. Cette vision étant subjective, elle est aussi sélective. Ils racontent ces histoires avec le rythme qu’ils trouvent le plus adéquat, ils ne doivent pas suivre des règles d’Aristote: la source de leur succès est ailleurs.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1328</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Le langage informatique dans le manuel du PHP</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1316</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1316#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 20:06:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[en français]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[publikacje]]></category>
		<category><![CDATA[limbaje speciale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1316</guid>
		<description><![CDATA[PHP, c’est-à-dire „PHP: Hypertext Preprocessor” c’est un langage de programmation développé depuis 1994 et distribué sous la licence Open Source. Le plus fréquemment il est utilisé pour créer la couche interprétative des documents Web. Les scriptes PHP sont exécutés au côté serveur dont le résultat est un fichier HTML envoyé au navigateur du client. Cette [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href=http://www.mosiejczuk.pl/?p=1316><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/05/php.png" alt="" title="php" width="450" height="163" class="aligncenter size-full wp-image-1315" /></a></p>
<p>PHP, c’est-à-dire „PHP: Hypertext Preprocessor” c’est un langage de programmation développé depuis 1994 et distribué sous la licence Open Source. Le plus fréquemment il est utilisé pour créer la couche interprétative des documents Web. Les scriptes PHP sont exécutés au côté serveur dont le résultat est un fichier HTML envoyé au navigateur du client. Cette technologie permet de traiter des formulaires, contacter des bases des données soit générer le contenu spécifique au client qui visite le site d’internet.<span id="more-1316"></span></p>
<p>Puisque le PHP peut être utilisé et redistribué sans payement il est devenu très populaire, étant aujourd’hui un concurrent important des technologies introduits par sociétés comme Microsoft ou Sun. Son disponibilité et le bas niveau de complexité l’ont fait le premier choix des non-professionnels dont la majorité décide d’utiliser le PHP comme seul langage de programmation des application Web.</p>
<p>Les similarités aux théories de la linguistique ne sont pas apparentes. La <em>langue</em> PHP a sa <em>syntaxe</em> pré-définie qui base sur les variables, donc <em>signes</em> qui ont une valeur (<em>value</em>), une <em>signification</em>. Le <em>code</em> est <em>interprété</em> par le logiciel avant d’envoyer le résultat (non: message) à l’utilisateur.</p>
<h3>Manuel</h3>
<p>Le document, n’étant qu’un exemple du langage informatique moderne de la langue française n’est pas un source des néologismes et n’essaie pas d’introduire des nouveaux termes professionnels. Pourtant, grâce à sa diversité, le texte peut servir d’une fenêtre au monde où les utilisateurs créent le vocabulaire technique eux-mêmes pour satisfaire leur propres besoins. </p>
<p>Bien que le logiciel soit Open Source, le texte du manuel ne l’est pas. Il a été écrit en anglais par plusieurs auteurs, sa traduction en français est aussi une œuvre collective. Pourtant, le texte a le caractère d’un manuel officiel et ne peut pas être modifié sur les règles de Wiki. </p>
<p>Pendant que les librairies abondent en <em>méthodes du PHP</em> destinés aux débutants, le texte sur le site Web du PHP est un guide de référence utilisé plutôt par les programmateurs plus avancés, d’où vient le langage spécifique. Pour être précis il faut néanmoins dire que le terme „programmateur avancé” signifie ici non seulement des professionnels avec les diplômes en informatique, mais aussi une catégorie nouvelle des „prosommateurs”. Ce mot, crée par concaténation des termes „professionnel” et „consommateur” souligne la tendance des consommateurs à se professionnaliser et prendre le rôle des producteurs du contenu. </p>
<p>Le texte, destiné aussi aux gens sans éducation supérieure en domaine de la programmation, abonde donc en simplifications et essaie d’éviter le langage scientifique trop compliqué, mais étant toujours aussi précis qu’il l’est nécessaire. </p>
<h3>Langage technique</h3>
<p>Étant au carrefour des technologies comme <em>C++</em>, <em>HTML</em>, <em>SQL</em> ou <em>Apache</em>, le manuel du PHP contient beaucoup des termes universels, utilisés partout dans le monde informatique. Un exemple intéressant est le mot „balise” signifiant un élément HTML placé entre les caractères „<„ et „>” qui reste invisible au lecteur final. La traduction donne bien le sens du mot anglais „tag”. Pourtant, „tag” en anglais a encore une signification: un élément métadonnée, un mot-clé. Dans le second sens le terme reste intraduit par les utilisateurs français, ce qui saute aux yeux d’abord sur les réseaux sociales comme Facebook, Flickr ou Digg.</p>
<p>Un néologisme qu’on observe souvent dans le langage informatique c’est le mot „tutoriel”, dérivé de l’anglais „tutorial”. Le terme désigne un mode d’emploi spécial ayant pour but l’introduction de l’utilisateur aux fonctions du logiciel. Bien qu’en français existe déjà le terme „tutorat”, il a été remplacé par le mot de provenance américaine. Cependant, le mot „tutoriel” est utilisé seulement dans le contexte informatique. De plus, puisque c’est un terme nouveau, Wikipedia souligne que son pluriel est <em>tutoriels</em> et non pas <em>tutoriaux</em>.</p>
<p>De même façon les utilisateurs ont créé quelques verbes: <em>instancier</em> pour <em>instantiate</em> ou <em>incrémenter</em> et <em>décrémenter</em> pour les mots anglais <em>increase</em> et <em>decrease</em>. Le verbe <em>stocker</em> assimilé au français il y a longtemps est utilisé ici avec le sens exact de son correspondant anglais. Le verbe <em>retourner</em> est souvent utilisé avec le sens du verbe anglais <em>return</em>, donc <em>revenir</em>.</p>
<p>Puisque le langage PHP a lui-même beaucoup d’éléments de la langue anglaise, il arrive parfois dans le manuel des telles phrases: „la directive PHP register_globals vaut off par défaut”. Les mots <em>on</em> et <em>off</em> sont déjà entrés au français informatique. Le procès continue avec d’autres structures de contrôle qui restent intraduits dans plusieurs langages de programmation comme <em>if, else, while, foreach, switch ou end</em>. </p>
<p>En anglais „array” désigne « <em>une structure de données de base qui est un ensemble d&#8217;éléments, auquel on a accès à travers un numéro d&#8217;index (ou indice)</em> ». Le terme, assez compliqué et utilisé non seulement en informatique a été traduit en français avec le mot „tableau”. Une structure des données a été identifié avec une grille. En anglais on peut dire: <em>The array is presented in a table.</em> En français la même phrase n’a pas du sens. Cette simplification a beaucoup aidée à populariser le concept des tableaux, des multidimensionnels structures qui n’ont pas des correspondants que dans la mathématique avancée. Pourtant, le terme <em>array</em> n’a toujours pas de l’équivalent exact en français.</p>
<p><em>Regular expression</em> c’est un moyen de décrire des chaînes de caractères à la base d’une syntaxe pré-établie. Le nom de cette méthode très populaire a été traduit en français en <em>expression rationnelle</em>. Le terme a été crée dans les années 1940 quand les théories mathématiques des langages formels avaient été formulées et il s’est rapidement adapté au langage informatique. </p>
<h3>Emprunts</h3>
<p>Un phénomène qui vaut être mentionné ici ce sont les emprunts directes à la langue anglaise. Certains mots ont leurs correspondants français qui ne sont pas entrés au contexte informatique. Le document dit donc que „[l’omission de la balise fermante] est utile également si vous voulez utiliser l’affichage du buffer”, bien qu’il existe le mot „tampon” qui a le sens du terme anglais „buffer”. Un autre cas – <em>socket</em>, le terme anglais pour une prise, dans le domaine de l’informatique reste intraduit. Cela crée les expressions comme „ouvrir des sockets réseau” utilisées souvent dans le manuel. </p>
<p>Il faut noter le mot <em>scope</em>, dans le sens de <em>l’ampleur</em>, mais aussi <em>but</em>. Ce terme de l’origine romane a été introduit au français grâce à la technologie américaine. Il est souvent utilisé dans le manuel, p.ex. dans „le scope local”.</p>
<p>Quelques termes apparemment ont deux variants possibles, les deux sont utilisés dans le texte. Le „booléen” désigne une variable de type vrai – faux nommée après un mathématicien et philosophe anglais George Boole. Dans le manuel le mot „booléen” (étant un adjectif converti en nom) est utilisé en échange avec son correspondant anglais „boolean”.<br />
Par contre, la majorité des sigles utilisés dans le texte reste intraduite. Les cas comme <em>PHP</em>, <em>PEAR</em>, <em>HTML</em> sont assez clairs étant des noms propres, mais certains sigles conventionnels comme <em>OS</em> soit <em>CGI</em> n’ont pas été traduits. </p>
<p>Le texte abonde aussi en termes du domaine de la typographie. Les utilisateurs doivent se familiariser avec des mots comme <em>accolades</em>, <em>crochets</em>, <em>chevrons</em>, <em>ET commercial</em> ou <em>sensibilité à la casse</em>. Pourtant, plusieurs mots sont des emprunts directs de l’anglais, par exemple les <em>underscores</em>, <em>antislash</em> ce qui rend le vocabulaire beaucoup moins cohérent.</p>
<h3>Sommaire</h3>
<p>Le manuel officiel du PHP est un texte assez compliqué qui nécessite du lecteur la familiarisation avec plusieurs termes et concepts du domaine de l’informatique, physique, logique, statistique, linguistique où même typographie. Les auteurs de la traduction française se sont servi de quelques simplifications, emprunts du langage technique d’autres domaines techniques, mais d’abord de l’anglais. Heureusement pour le lecteur, le texte fait un bon usage des hyperliens (encore un terme nouveau) et renvoie aux définitions nécessaires.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1316</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stypa po rumuńsku</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1304</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1304#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 21:46:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[notka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1304</guid>
		<description><![CDATA[Rumunia nie przestaje zaskakiwać. Podczas spaceru po prawosławnym cmentarzu zostałem zaczepiony przez około czterdziestoletnią kobietę, całą ubraną na czarno. — To dla mojego dziadka — powiedziała wręczając mi niewielki pakunek. Nauczony siedmiomiesięcznym doświadczeniem nie wyciągnąłem po niego rąk, przeczuwając, że skończy się to prośbą o pieniądze. Zauważyłem jednak, że na wierzchu znajdował się wielki precel z sezamem. — [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=1304"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/05/cmentarz.png" alt="" title="cmentarz" width="450" height="283" class="alignnone size-full wp-image-1308" /></a></p>
<p>Rumunia nie przestaje zaskakiwać. Podczas spaceru po prawosławnym cmentarzu zostałem zaczepiony przez około czterdziestoletnią kobietę, całą ubraną na czarno.<br />
<em>— To dla mojego dziadka</em> — powiedziała wręczając mi niewielki pakunek.<span id="more-1304"></span></p>
<p>Nauczony siedmiomiesięcznym doświadczeniem nie wyciągnąłem po niego rąk, przeczuwając, że skończy się to prośbą o pieniądze. Zauważyłem jednak, że na wierzchu znajdował się wielki precel z sezamem.<br />
<em>— To dla mojego dziadka</em> — powtórzyła podsuwając mi torbę.<br />
Spojrzałem na moją rumuńską koleżankę szukając wsparcia. Ona zdawała się wiedzieć o co chodzi: uśmiechnęła się i chciała wziąć pakunek od kobiety.<br />
<em>— Dziękujemy bardzo&#8230;!</em><br />
<em>— Nie </em>— przerwała jej kobieta. <em>— To musi wziąć chłopak. </em><br />
Spojrzałem jej w oczy i odebrałem torbę. Uśmiechnęła się i wymieniliśmy dziękujące skinienia głowy. </p>
<p>W torbie znalazłem jabłko, dwa precle (w Rumunii pełną one rolę drożdżówek), kawałek domowej roboty ciasta, dwa plastry brydzy, ogórka, gotowane jajko.</p>
<p>Pomană to wciąż kultywowana rumuńska tradycja związana z pochówkiem zmarłych. Po polsku powiedzielibyśmy &#8222;stypa&#8221;, jednak ma ona tutaj zupełnie inny wymiar. Przez kilka tygodni po śmierci bliskiej osoby rodzina przychodząc na cmentarz przynosi paczki dla zmarłego które przekazuje obcym ludziom. </p>
<p><em>Więcej zdjęć znajdziecie na stronie <a href="http://zdjecia.mosiejczuk.pl/05%20MAJ/2010-05-23%20Eroii%20revolutiei/">galerii</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1304</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Colons et colonisateurs</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1298</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1298#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 11:20:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erasmus]]></category>
		<category><![CDATA[en français]]></category>
		<category><![CDATA[esej]]></category>
		<category><![CDATA[publikacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1298</guid>
		<description><![CDATA[Le début de la littérature africaine fut un tournant dans l’histoire du continent. Pour la première fois le peuple oppressé de l’Afrique reçut une chance de parler avec sa propre voix, même si la langue était celle des occupants. Pourtant, après une vague de l’intérêt (prix Goncourt 1921 pour Batouala, véritable roman nègre) qui poussa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=1298"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/05/kolonia.png" alt="" title="kolonia" width="450" height="215" class="alignnone size-full wp-image-1299" /></a></p>
<p>Le début de la littérature africaine fut un tournant dans l’histoire du continent. Pour la première fois le peuple oppressé de l’Afrique reçut une chance de parler avec sa propre voix, même si la langue était celle des occupants. Pourtant, après une vague de l’intérêt (prix Goncourt 1921 pour <em>Batouala, véritable roman nègre</em>) qui poussa l’attention des européens vers la situation en Afrique, la culture populaire se montra insensible aux problèmes des noirs. Les habitants de l’Europe avaient pas mal de raisons et d’excuses de ne pas se percevoir par des yeux des nègres. Les raisons d’une telle différence de perception peuvent sembler évidents : chaque partie du conflit essaie de justifies sa cause. Mais à tout cela s’ajoutent encore quelques facteurs très importants, tous liés à l’histoire de l’Europe.<span id="more-1298"></span></p>
<p>	L’image d’un blanc dans la littérature africaine, bien qu’il ne soit pas choquant, est certainement défavorable. Même les qualités qu’on appellerait des avantages sont souvent présentés de façon négative, comme notre progrès technologique qui est opposé à la nature et spontanéité. Déjà dans <em>Batouala</em> de René Maran, où les blanc n’apparaissent que grâce aux pensées et paroles du héros principal, leur image est clair. En mourant, Batouala dit „tout ce qu’il avait a reprocher aux blancs, – mensonge, cruauté, manque de logique, hypocrisie”. </p>
<p>	Il est évident dans l’œuvre de Maran que la culture européenne et „africaine” (un terme vaste) sont incompatibles. Pourtant, les blancs apportèrent en Afrique ce qu’ils avaient de pire : armes, alcool, violence superflue. Ils tuaient, ils buvaient. De plus, il faisaient les nègres tuer les autres nègres. Ils leur donnaient de l’alcool qui détruisait les communautés noires. Mais avant tout, ils montraient leur supériorité. </p>
<p>	En Europe, par contre, le colonialisme fut perçu plutôt favorablement. Étant un résultat  direct de la pensée raciste du XIX siècle, il fut considéré comme acte de pitié sur les civilisations moins développées. Bien que les journaux ne firent pas d’appels tells que le fameux «<em> Exterminez tout ces brutes !</em> » de Joseph Conrad, il ne manquait pas des voix de support pour l’expansion coloniale. La massacre d’Omdurman fut présentée comme un succès de la technologie européenne, non pas comme un génocide. D’après Sven Lindqvist, un écrivain suède contemporain : « ce n’était pas le savoir qui nous manquait, c’était le courage de comprendre ce que nous savons et d’en tirer des conclusions ».</p>
<p>	Les œuvres comme <em>Au cœur des ténèbres</em> ou <em>Le rêve d’Higginson</em> de Robert Cunninghame Graham qui critiquent la colonisation et ses crimes restent au marge de la création européenne. On parle pas de nos propres crimes. Faute de discussion, les pas légales ne suivent pas. Les crimes du colonialisme jusqu’aujourd’hui ne furent pas reconnu comme génocide.</p>
<p>	Les crimes des européens ne sont pas enregistrés dans la conscience commune.  Le nombre des films sur la colonisation de l’Afrique est très petit, les sources encyclopédiques sur les livres de la <em>Négritude</em> sont très faibles. On tend à l’oublier en grande partie à cause de l&#8217;Holocauste et du nombre des victimes de la deuxième guerre mondiale. La plupart des habitants de l’Europe ne se rend pas compte que le génocide plané par Hitler et ses projets d&#8217;annihiler des nations entières furent déjà réalisés en Afrique coloniale. Ainsi on préfère se focaliser sur notre propre malheur que d’admettre qu’on est auteur du paradigme qui a encouragé NSDAP à demander plus de l’ « espace vitale ». C’est la philosophie impérialiste qui rendit tout cela possible. </p>
<p>	Même 70 ans après <em>Batouala</em> Sven Lindqvist dans son livre <em>Exterminez tout ces brutes !</em> sur le génocide de la colonisation d’Afrique ne mentionne pas la littérature africaine. Soit il ne considérait pas les auteurs francophones des sources véritables d’information, soit il préférait se concentrer sur des œuvres européens, toujours plus radicales dans son colonialisme et anticolonialisme. De plus, la littérature africaine francophone, étant héritage culturel de « ceux qui survécurent le pire période du colonialisme » n’abonde pas en images des massacres faites par les blancs. Les plus sombres cartes d’histoire peuvent être découvertes seulement par ses auteurs, parce que les victimes sont déjà mortes. Bien que notre image dans la littérature africaine est défavorable, il n’est pire qu’à cause de l’efficacité terrifiante des colonisateurs. Dans un des livres de Terry Pratchett on lit : « Le meilleur assassin est celui dont personne n’a jamais entendu parler. »</p>
<p>	Les crimes de la colonisation, jamais récompensées, jusqu’ici restent telles aussi dans le domaine de la culture. Notre image des colons et colonisateurs est toujours construit à la base des œuvres européens, la littérature africaine étante en dehors de la culture populaire. L’Afrique est perçue comme un continent pauvre et sous-développé. Peu de gens en Europe sont conscients que c’est la culture européenne qui est le source de ces problèmes.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1298</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polish-Lithuanian Commonwealth</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1284</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1284#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 06:22:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erasmus]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[in english]]></category>
		<category><![CDATA[keynote]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1284</guid>
		<description><![CDATA[A two-minutes long presentation I made for an Erasmus polish-lithuanian dinner in Bucharest. Enjoy!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A two-minutes long presentation I made for an Erasmus polish-lithuanian dinner in Bucharest. Enjoy!</p>
<p align=center><object width="449" height="281"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11091038&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00adef&amp;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=11091038&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=1&amp;color=00adef&amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="449" height="281"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1284</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>My very own photo gallery</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1268</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1268#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 00:39:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[in english]]></category>
		<category><![CDATA[notka]]></category>
		<category><![CDATA[www]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1268</guid>
		<description><![CDATA[It took me some time, but finally it&#8217;s here: zdjecia.mosiejczuk.pl. So far you can only see photos taken in Romania and The Republic of Moldova, but for sure more will come. Pictures were taken either with Canon EOS 1000D or Nikon Coolpix s610. The gallery itself is built on the engine I made for Andrzej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>It took me some time, but finally it&#8217;s here:  <a href="http://zdjecia.mosiejczuk.pl">zdjecia.mosiejczuk.pl</a>. So far you can only see photos taken in Romania and The Republic of Moldova, but for sure more will come. Pictures were taken either with <a href="http://www.canon.co.uk/For_Home/Product_Finder/Cameras/Digital_SLR/EOS_1000D/index.asp">Canon EOS 1000D</a> or <a href="http://www.nikonusa.com/Find-Your-Nikon/Product-Archive/Digital-Camera/26125/COOLPIX-S610.html">Nikon Coolpix s610</a>. The gallery itself is built on the engine I made for <a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=19">Andrzej Stawiński</a>. Enjoy!</p>
<p align=center><a href="http://zdjecia.mosiejczuk.pl"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/03/galeria.png" alt="" title="galeria" width="450" height="278" class="alignnone size-full wp-image-1270" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1268</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPod Touch (1st gen) DIY headphone jack repair</title>
		<link>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1260</link>
		<comments>http://www.mosiejczuk.pl/?p=1260#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 18:05:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mosiejczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[in english]]></category>
		<category><![CDATA[notka]]></category>
		<category><![CDATA[apple]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mosiejczuk.pl/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[Problem: no sound, iPod does not recognize headphones. Diagnose: too much dirt. Cure: Windex. Status: Didn&#8217;t work. Second try: Manual dirt removal. After releasing one screw inside you can remove the headphone jack without damaging any parts. It is easy then to use some small plastic to clean everything inside (I was amazed by how [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align=center><a href="http://www.mosiejczuk.pl/?p=1260"><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipod1.jpg" alt="" title="ipod1" width="450" height="300" class="alignnone size-full wp-image-1261" /></a></p>
<p>Problem: no sound, iPod does not recognize headphones. Diagnose: too much dirt. Cure: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=-fHeh55ziGo">Windex</a>. Status: Didn&#8217;t work. Second try: Manual dirt removal.<span id="more-1260"></span></p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipod3.jpg" alt="" title="ipod3" width="450" height="300" class="alignnone size-full wp-image-1263" /></p>
<p>After releasing one screw inside you can remove the headphone jack without damaging any parts. It is easy then to use some small plastic to clean everything inside (I was amazed by how much dirt can fit in such a small hole). To check if the earphones work I kept the device on all the time. You can imagine my surprise when suddenly I heard the music :-)</p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipod2.jpg" alt="" title="ipod2" width="450" height="300" class="alignnone size-full wp-image-1262" /></p>
<p>After reassembling the device I discovered that the plug has become very touch-sensitive, after taking off the cover once again I decided to put there some paper to press it harder against the logic board. It&#8217;s not perfect, but good enough — sometimes I need to turn the plug a bit, however most of the time it works great.</p>
<p align=center><img src="http://www.mosiejczuk.pl/wp-content/uploads/2010/03/ipod4.jpg" alt="" title="ipod4" width="450" height="300" class="alignnone size-full wp-image-1264" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mosiejczuk.pl/?feed=rss2&amp;p=1260</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
