Archiwum kategorii ‘opowiadanie’

Berlin-Warszawa Express

sobota, 31 Lipiec 2010

Wszystko zaczyna się o piątej trzydzieści.

Nie. Zaczyna się wcześniej. Zaczyna się o północy, gdy w Radio Maryja rozbrzmiewać zaczyna “Bogurodzica”, i gdy ja wciąż walczę z przedwyjazdowymi obowiązkami. Początek kończy się o drugiej. A potem wszystko zaczyna się jeszcze raz. (więcej…)

Chien vagabond, auteur vagabond

poniedziałek, 15 Marzec 2010

4h du matin. Je sors, il est derrière la porte du bâtiment. Je tiens un couteau dans ma poche, mais pour l’instant il n’est pas nécessaire. Je vais demander un ATM si j’ai assez d’argent à manger mon petit déjeuner. Nous allons ensemble donc, oui, bien sûr, tu peux. Mais je n’ai rien, tu sais? Bien, si tout est clair, allons-y. (więcej…)

Aici şi acum

czwartek, 17 Grudzień 2009

warszawa026

— Thanks for a great evening!
— You’re welcome! This looks like the beginning of a really nice friendship.
— Does „nice friendship” involve holding each others hand in the cinema and spending christmas together?
— Nope. I believe that’s called „going out”. But we’ll get to this one eventually.

L’empire des lumières

sobota, 28 Listopad 2009

empire_lumiere

Il était une fois dans le bois un écrivain. Fatigué par la grande ville, il s’échappa pour pouvoir achever son roman qu’il avait dans sa tête depuis des années. Il habitait dans une demeure sur le bord d’un lac : dans une maison en crépi entourée d’arbres. (więcej…)

Jajecznica Gombrowica

piątek, 6 Listopad 2009

jajecznica_korytarz

Gotowanie w rumuńskim akademiku ma swoje wady i zalety. Aby uchronić ubrania przed zapachem przypalonego tłuszczu i rozwodnionych zup gotuje się głównie na korytarzu. Otwarte drzwi i przyjemne aromaty sprzyjają poznawaniu nowych ludzi, czasem wręcz przyciągają gości. Nie wszystkich jednak gości człowiek się spodziewa. Nie wszystkich jest sobie nawet w stanie wcześniej wyobrazić. Puk puk.

Hi… (więcej…)

Zieloni

czwartek, 9 Lipiec 2009

On miał imię, ona – nie. Spotkali się na koncercie, przy barierce, tuż pod sceną. Czy nawet godzinę przed koncertem, pod tą samą barierką. On przyszedł z kolegą, ona z koleżanką. Dotykali się biodrami. On miał na sobie zieloną koszulkę i oliwkową torbę, ona zieloną koszulkę i zielone paznokcie. Jej niewielki wzrost sprawił, że nie zwrócił na nią uwagi. Dostrzegł za to jej koleżankę: uśmiechniętą osiemnastolatkę, pewną siebie, z kilkoma kolczykami w uszach i postawionymi krótkimi włosami. 

barier (więcej…)

Grudniowo

niedziela, 21 Grudzień 2008

Szkolny korytarz to miejsce doprawdy niezwykłe. Przez większość dnia opustoszały, wypełnia się kilka razy na dobę na piętnaście minut młodzieżowym gwarem tylko po to, by umożliwić przemęczonym uczniom głośne wyrażanie swoich opinii o nauczycielach i pracach domowych zadanych na okres świąteczny. Jest to miejsce, w którym niejednokrotnie wyznana została miłość, parę razy doszło do bójek, a ci o bogatszej wyobraźni słyszeli nawet o piknikach urządzanych na szkolnych łącznikach.

korytarz szkolny

(więcej…)

Veni, veni, venias

piątek, 14 Marzec 2008

Monique était assise sur un muret à la gare Ostheim Hbf. Il faisait chaud. Un vent faible caressait son visage. Après deux mois du printemps typiquement allemand c’était un changement très agréable. Elle se regarda autour d’elle. Les visages inconnus, les signes incompréhensibles. Elle attendait les mains agitées d’un tremblement nerveux. Elle voulait fumer une cigarette. Elle regretta avoir jeté à la poubelle son dernier paquet. C’était la deuxième fois ce jour-là quand elle avait réagi impulsivement. (więcej…)