KinoRP: niewykorzystany potencjał

KinoRP to program cyfrowej rekonstrukcji największych klasyków polskiej kinematografii. Stopniowo rozszerzany o kolejne tytuły objął już prawie 20 filmów, każdy z nich odnowiony w jakości 2K (w tym samym formacie postprodukowany był ostatnio Autor widmo Romana Polańskiego). Nie ukrywam, że wiązałem z tym projektem wielkie nadzieje: niektóre z odnowionych filmów miałem obejrzeć po raz pierwszy. Tymczasem okazuje się, że — przynajmniej na razie — program, który pochłonął niemałe środki finansowe nie przyczyni się znacznie do uzupełnienia braków w dziale z polskimi filmami w mediatekach.

Od kilku lat mam okazję czytać artykuły o rekonstrukcji kolejnych tytułów: wywiady z pracownikami laboratorium, operatorami obrazu zaproszonymi do nadzoru rekonstrukcji, wreszcie organizatorami całego przedsięwzięcia. Co jakiś czas pojawiają się w prasie wiadomości o ukończeniu digitalizacji kolejnego tytułu, zazwyczaj połączone z prezentacją filmu na zamkniętym pokazie.

Nie mam zastrzeżeń do samej rekonstrukcji. Z tego, co miałem okazję zobaczyć na własne oczy obraz jest najwyższej jakości, odnawiany zawsze w oryginalnych proporcjach boków i pozbawiony wszelkich zabrudzeń i przebarwień.

To, co woła jednak o pomstę do nieba to sposób rozpowszechniania tych zrekonstruowanych dzieł. Wspomniałem już o zamkniętych pokazach; zazwyczaj towarzyszyły im pojedyncze premierowe projekcje w warszawskim Multikinie lub należącym do PISF-u kinie Kultura oraz nieliczne prezentacje festiwalowe, np. na Camerimage. Żaden z odnowionych filmów nie wszedł ponownie do normalnej dystrybucji kinowej, nawet w mocno ograniczonym zakresie.
Co z kinem domowym? Niedługo po wystartowaniu programu na Blu-ray ukazały się trzy tytuły wydane przez firmę Pro-motion (Popiół i diament, Pociąg i Austeria), rok później w rocznicę bitwy pod Grunwaldem do Gazety Wyborczej dołączono zrekonstruowany film Krzyżacy (na dwóch jednowarstwowych płytach). Jak do dziś nic więcej.

Dziś z kolei dzięki wydawnictwu Agora w Empikach pojawi się pierwszy tom kolekcji Mistrzowie polskiego kina: serii twardo oprawionych broszurek wzbogaconych o płyty DVD ze zrekonstruowanymi w ramach programu KinoRP filmami, które co tydzień będą ukazywać się jako książkowy (sic!) dodatek do Gazety Wyborczej.

Jest to proceder który trwa w naszym kraju już od kilku lat, nikt jednak nie zdecydował się jeszcze szerzej go opisać, być może ze względu na „małą szkodliwość społeczną”. W przypadku narodowego programu cyfryzacji klasyki filmowej boli on jednak zdecydowanie bardziej niż przy Kochaj i tańcz czy Króliku po berlińsku. Doczekawszy się wreszcie należytej rekonstrukcji klasyki polskiego kina w salonach kulturalnych leżeć będą w dziale z książkami lub, co gorsza, z prasą.

Źródła tego fenomenu leżą oczywiście w finansach: wydawcy (przede wszystkim firma Agora, choć tym śladem poszły już i inne firmy) korzystają z ulgi od podatku VAT jaka przysługuje przy sprzedaży książek: zamiast wliczać w cenę 23% VAT nie wlicza się go wcale, niedługo będzie to zaś zaledwie 5%. To, co pozostaje zgodne z literą prawa (filmom towarzyszą kilkustronicowe broszurki zawierające sylwetki twórców) w praktyce nie jest niczym innym jak oszustwem podatkowym.

Szkoda, że klasyka polskiego kina, rekonstruowana pod patronatem PISF doczekała się tylko takich wydań. O kolejnych pozycjach na Blu-ray czy jakichkolwiek otwartych pokazach kinowych możemy pomarzyć. O ile dzięki współpracy z Gazetą Wyborczą uda się zapewne dotrzeć z produkcjami do w miarę szerokiej publiczności (dystrybucja w kioskach na terenie całego kraju), to jednak wszystko odbywa się z pominięciem prawa i ze znacznym uszczerbkiem dla prestiżu samych dzieł. Działania Agory to psucie lokalnego rynku wydawniczego: stosują pół-legalne zabiegi, przyzwyczajają odbiorców do dystrybucji innymi kanałami (sprzedaż w kioskach a nie w sklepach z filmami), de facto nie dają szansy na wznowienie wydań (za kilka miesięcy niektóre tytułu dostępne będą już tylko z drugiej ręki) i wreszcie skazują klientów na dużo gorszą od 2K jakość płyt DVD, pomijając wydawnictwa Blu-ray z myślą o których rozpoczynano cały proces rekonstrukcji.

Wielka szkoda, że zezwolił na to zarząd wspieranego m.in. przez PISF czy Filmotekę Narodową projektu KinoRP.

16 odpowiedzi do “KinoRP: niewykorzystany potencjał”

  1. małyjanio pisze:

    napisz, bucu, do prokuratury

  2. marysia pisze:

    tak, oczywiście, bo za blurayowym Popiołem i Diamentem (za jedne 89,99…) ustawiałyby się kolejki do „sklepów z płytami”

  3. Artur pisze:

    Wojtku! Jest to racja, jednak musisz wiedzieć że na początku filmy te były pokazywane we wszystkich Mulitkinach w całym kraju, było tych pokazów kilka, ale każdy jak chciał miał możliwość zobaczenia filmu na dużym ekranie. Nie wiem, czemu się to skończyło. Wiem natomiast czemu filmy przestały się ukazywać na BD – (prawie) nikt ich nie kupował i wydawcy po prostu się to nie opłacało. Myślę, że gdyby takich ludzi jak ty było co najmniej tysiąc, to miałbyś szansę zobaczenia tych filmów w kinie lub na bd, ale niestety okazało się, że ludzie nie interesuje to na tyle, by iść na to do kina lub by kupić płytę za 50zł.

  4. Nigdy do tej pory nie myślałem o tym w ten sposób, chociaż zawsze irytowało mnie, że np. kolekcję filmów Woody’ego Allena, która działała na podobnej zasadzie, co Mistrzowie PK, można było kupić tylko przez dwa-trzy tygodnie, a potem już tylko w Internecie, gdzie cena nie spadła nawet o kilka groszy. Szkoda. Zauważyłem też, że w przypadku Mistrzów PK nie ma mowy o pierwszym, promocyjnym tomie, co mnie bardzo zniechęca, bo chciałem chociaż zobaczyć, jak to wszystko wygląda. W takiej sytuacji, rezygnuję.

  5. Maciek Krawiec pisze:

    Filmów oryginalnych w sklepach, poza garstką smakoszy dźwięku i obrazu, prawie nikt nie kupuje (wygórowane ceny, torrenty etc.). Takie wydania filmowo-książkowe są w takich okolicznościach kompromisem, który osobiście oceniam dość przychylnie – jakość obrazu zadowala mnie, ‘GW’ dba o jakość tekstów i fotosów. W obliczu zaniku profesjonalnych sklepów z filmami (wyłączając sieci typu EMPiK czy Media Markt, których poza miastami nie ma), dystrybucja w kioskach (i potem w sieci, lecz nie tylko na allegro, lecz i np. w merlin.pl) wydaje mi się rozsądnym rozwiązaniem zważywszy a) finanse dystrybutora b) oczekiwania klientów w całym kraju (w małej wsi na Kaszubach, gdzie spędzam co rok wakacje, jeszcze kilka lat temu nikomu nie śniło się, że arcydzieła filmowe będą do kupienia w każdym wielobranżowym sklepie). Czy to nie jest wartość po części rekompensująca oburzenie wykorzystaniem luki prawnej (które podzielam) ?

    Pełna zgoda co do dystrybucji kinowej filmów w wysokiej jakości i na Blu-ray. Wyrafinowanych potrzeby – stające się standardem w kręgach kinomanów – powinny być zaspokajane. Może jakieś cykliczne pokazy?

  6. Maciek Krawiec pisze:

    @ Rafał

    „Popiół i diament” jest w promocyjnej cenie względem całej kolekcji: 14,99 zł. Ceny pozostałych części nie znam.

    @ Artur

    Co to jest BD? :)

  7. Alan pisze:

    Witaj,

    Chcialem jechac do cannes na festiwal, jednak przegapilem moment w ktorym moglem uzyskac akredytacje studenta szkoly filmowej, czy wiesz cos na temat akredytacji, czy jest jakas szansa dostania jej po uplywie terminu? czy jest moze jakas pula biuletow? Czy jadac do cannes bez akredytacji mam szanse wziac jakkolwiek udzial w festiwalu? (np imprezy towarzyszące otwarte pokaze itd? bylbym mega wdzieczny jakbys mogl udzielic mi jakis informacji…

    pozdrawiam!

  8. Po namyśle się zgodzę połowicznie. Warto wydawać książkowo, te marne skróty i sylwetki zawierają czasem strzępy ciekawych informacji, a jakość samego filmu na DVD jest identyczna jak w wydaniach płytowych, które trafiają na półki sklepowe. Jednak gorsze jest to jak te wydania są naszpikowane reklamami. Na tym zarabia tylko i wyłącznie gazeta a odbiorców to irytuje. Twórcy czy autorzy remasteringu mają z tego wielkie nic a wydawca od siedmiu boleści trzepie na tym kasę.

    @Maciek Krawiec
    BD – Blu-ray Disc

  9. Mosiejczuk! Lubię to. Widziałam Popiół i diament fartem w Kulturze na zajęciach z historii kina pl i szkoda że tak i wogle.wogle. Potrzebne są dobre wydania klasyki, choćby elitarne. Dziękuję, do widzenia :*

  10. Co do luki prawnej:
    1) skoro klasyka ma być szeroko dostępna, to powinna być w zasięgu portfela.
    2) skoro ma być rozumiana to broszurka vel. książka może być pomocna
    3) skoro to misja edukacyjna, to i podatek nie powinien być wysoki, wszak państwo otrzyma coś więcej niż 23% zysków – bo ile warty jest obyty obywatel?
    4) luki prawne są zostawiane po to, aby umożliwiać takie szlachetne działania typu wydać film dołączony do książki. Uważam, że nie ma w tym nic moralnie nagannego :P

    P.S. czy wiesz czy ta akcja jest połączona z projektem dla szkół, miał być taki jeden uczący Polską młodzież o kinie?

  11. Grzegorz pisze:

    Trzy dostępne rekonstrukcje na blu-ray (Austeria, Popiół i Diament, Pociąg) kupiłem natychmiast i nie mogę się doczekać pozostałych zapowiedzianych. Będzie tragedią jeśli pozostałe zrekonstruowane filmy nie zostaną tak wydane. Dzwoniłem do wydawcy jakiś czas temu (firmy Pro-motion) i powiedziano mi, że wydania nadal są w planach, tylko że nie otrzymali jeszcze materiałów źródłowych. Wiem, że sporo ludzi za granicą jest zainteresowanych tymi wydaniami (wątek Polish classics na forum.blu-ray.com).

  12. Grzegorz pisze:

    No rzeczywście wiecęj wydań na blu-ray na razie nie będzie. Wygląda na to, ąe banda z Agory położyła lapę na tych filmach. Na pewno na DVD od nich tych filmów nie kupię. Pozostaje mieć nadzieję, że na blu-ray się kiedyś ukażą.

  13. Grzegorz pisze:

    A i do Artura: nie jest prawdą, że nikt nie kupował tych filmów na blu-ray. Przeciwnie, wg wydawcy zainteresowanie było zgodne z oczekiwaniami. Więc nie chrzań. Cena filmu na blu-ray to 65 zł. Ok, ponad dwa razy więc niż Agorowa „książka” – ale absolutnie warto. A za kilka lat DVD podzieli los kaset VHS. Oby jak najszybciej.

  14. Grzegorz pisze:

    A i do Artura: nie jest prawdą, że nikt nie kupował tych filmów na blu-ray. Przeciwnie, wg wydawcy zainteresowanie było zgodne z oczekiwaniami. Więc nie chrzań. Cena filmu na blu-ray to 65 zł. Ok, ponad dwa razy więc niż Agorowa \"książka\" – ale absolutnie warto. A za kilka lat DVD podzieli los kaset VHS. Oby jak najszybciej.

  15. Tomasz pisze:

    KinoRP to projekt długofalowy,
    łączący elitarność z powszechnością, tak by każdy widz, niezależnie od swoich odbiorczych
    preferencji, miał stały dostęp do wybitnych polskich filmów w najwyższej cyfrowej jakości.
    Dlatego też specjalna seria arcydzieł polskiego kina ukaże się na płytach blu-ray, a później
    zostanie pokazana przez kanały telewizji HD. Wyróżnikiem projektu jest wysoka jakość, stąd
    rezygnujemy z nośników takich jak płyty dvd, które nie mogą jej zapewnić.

    *Program digitalizacji dóbr kultury oraz gromadzenia, przechowywania i udostępniania
    obiektów cyfrowych w Polsce 2009-2020 – raport opracowany na zlecenie MKiDN,
    w ramach raportów o Stanie Kultury.

    http://www.kinorp.pl/info/tekst_3.pdf

    „…Wyróżnikiem projektu jest wysoka jakość, stąd
    rezygnujemy z nośników takich jak płyty dvd, które nie mogą jej zapewnić.” ??? !!!

  16. Zoppoter pisze:

    Moj komentarz:
    Pliki filmow (w formacie blu-ray) powinny sie pojawic bezplatnie i legalnie w sieci internetu. Wielbiciele polskiego kina na calym swiece poradza sobie z produkcja i bezplatna dystrybucja. Jedynie tym sposobem te dziela mialyby szanse na rozpowszechnienie. Osoboscie czekam juz od ponad roku na kolejne (po piewszych trzech tytulach) filmy na blu-ray ale stracilem juz nadzieje. Polska to bardzo dziwny kraj!

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.